Nie będę kłamać. Kiedy wyobrażam sobie siebie za pięć lat zawsze w mojej głowie rysuje się ktoś jeszcze trochę szczuplejszy. Nie mam nadwagi, ale te pięć kilo mniej naprawdę by się przydało zrzucić. Nie chodzi nawet tylko o kwestie estetyczne, ale też o to uczucie ciężkości w upalny, letni dzień, o to jak spocone uda ocierają się o siebie, gdy na zewnątrz panuje skwar. Od kilku lat chciałam zejść do 56 kilo. Nigdy nie zapomnę mojego pierwszego doświadczenia z dietami.

Znalazłam w internecie jadłospis ułożony przez jakąś trenerkę fitness, nie pamiętam nawet jak się nazywała. Obietnica? 5 kilo w tydzień. Tak, teraz już wiem, że takie diety-cud mogą być katastrofalne w skutkach, ale wtedy? Nie miałam ŻADNEJ wiedzy na temat zdrowego odżywiania i myślałam tylko jak pięknie wyglądać będę już za siedem dni.

Dzień pierwszy. Śniadanie. Omlet z białek z malutką garstką płatków owsianych i pomidorem. Nigdy nie zapomnę mojej pierwszej myśli, kiedy zaczęłam go jeść:

A GDZIE CHLEBEK?

Niby najedzona, ale bez wystarczającej dawki węglowodanów poszłam na zajęcia. Kręciło mi się w głowie i jedyne, o czym myślałam to drożdżówki w czekoladą sprzedawane w bufecie. Kiedy w końcu dotarłam do lunchu (sałata i kurczak z pomidorami i sosem czosnkowym) zaczęły mi się marzyć burgery. I frytki. Pizza. I czekolada.

NAJLEPIEJ WSZYSTKO NA RAZ.

Na obiad była ryba bez panierki i sałatka. O ziemniakach mogłam zapomnieć. Zgodnie z dewizą „beauty is pain” próbowałam zająć się czymś innym, ale we wszystkim widziałam lasagne. Gęsty sos na płatach makaronu i ciągnący się ser… mmm…

Wieczorem musiałam przygotować do pudełka lunch na następny dzień. Razowy makaron z białym twarogiem i dżemem jagodowym. Kiedy makaron się ugotował szybko go odcedziłam parząc sobie dłonie wrzątkiem i zjadłam. Cały. Od razu. A potem poprawiłam niezliczonymi tostami z serem, szynką i ketchupem.

MÓZG LUDZKI DZIAŁA NA WĘGLOWODANACH

Za każdym razem, kiedy siadałam do zadań maturalnych z matematyki, jadłam jedną tabliczkę czekolady. Efekt? Zdana matura. I dodatkowe 6 kilo na wadze. To był czas, kiedy ważyłam najwięcej w moim życiu. Nigdy nie zapomnę, kiedy przed wakacjami stanęłam na wadze i bezlitosny, wredny ekranik pokazał 67 kg. Zaczęłam szukać rozwiązania i przez przypadek trafiłam na nieistniejący już chyba kanał Australijki Esseny O’Neill. Oglądałam filmiki, jak dziewczyna je mnóstwo słodkich owoców, makarony, ryż, ziemniaki zachowując śliczną sylwetkę. Jeden tylko problem. Ona była weganką.

TYLKO NIE TO

Uwielbiałam ser. Ciągnący się, żółciutki, słony. Ale podjęłam wyzwanie, kilka dni udało mi się wytrzymać, ale wizyta znajomych i mega pizza z podwójnym serem wygrała. Redukując spożycie produktów pochodzenia zwierzęcego (mięso, ryby, nabiał, mleko, jajka) wróciłam do wagi wyjściowej 61 kg. Prawie rok temu, kiedy przygotowywałam się do sesji potrzebowałam czegoś, co pozwoli mi oderwać umysł od nauki, chociaż na chwilę. Trafiłam na filmik faceta, który nazywa się Gary Yourofsky. Nigdy nic mnie tak nie poruszyło. Od razu przeszłam na weganizm.

TO ZMIENIŁO MOJE ŻYCIE

Weganizm zmusił mnie do poszerzania swojej wiedzy na temat odżywiania. Sprawił, że czuję się niesamowicie, zaczynam widzieć w życiu sens. Są gorsze dni, nie przeczę, ale ciągle leczę się z lat, które spędziłam żyjąc samotnie tylko w swojej wyobraźni. Weganizm zaprowadził mnie do minimalizmu, podróżowania, nauki języków obcych, medytacji, wyjścia z depresji.

NIE ŻYJĘ NA SAŁACIE

Moje posiłki mają być pyszne, być szybkie i łatwe w przyrządzeniu i do tego w miarę ładnie wyglądać. Aha, i jestem studentką, więc i raczej tanie.

TO DA SIĘ ZROBIĆ

Więcej o tym, o konkretnie jem, jak zamierzam zrzucić te 5 kg, o badaniach krwi i ćwiczeniu już niedługo. Bez presji.

Jeśli to czytasz (o ile ktokolwiek to będzie czytał) i borykasz się z jakimkolwiek problemem z odżywianiem, czujesz, że nigdzie w życiu nie zmierzasz i ogarnia Cię przytłaczająca nuda- wiedz, że to się może zmienić. Mówi to osoba, która bała się własnego cienia a ostatnie wakacje spędziła podróżując sama, bez faceta. I było po prostu zajebiście.

prahafood

Advertisements